Zapytajmy "eksperta"

Reklama dźwignią handlu. Stare i w kółko powtarzane wciąż przysłowie, mimo wszystko dalej jest niezwykle trafne i prawdziwe. Przyzwyczailiśmy się już do filmów przerywanych komercyjnymi wstawkami czy do broszur i gazetek reklamowych, które niemalże codziennie znajdujemy w skrzynce na listy.
zabawy
Mimo to, nie wszyscy konsumenci wiedzą, że osoby grający w telewizyjnych spotach, a przedstawiający się jako słynni lekarze, aptekarze czy naukowcy, to zazwyczaj zawodowi aktorzy, którzy udział w reklamie traktują jako kawał świetnej zabawy. Uważny widz skojarzy panią „doktor” polecającą niezawodne tabletki na przeczyszczenie, z aktorką występującą w słynnej niegdyś telenoweli. Podobnie jak „ekspert” z dziedziny chemii zachwalający proszek, który daje jeszcze „bielszą biel”, a który z badaniami naukowymi ma tyle wspólnego co mucha z grą w szachy. „Kucharz” prezentujący najlepsze na świecie placki ziemniaczane, które wystarczy wstawić na 2 minuty do piekarnika lub ryba po grecku przygotowana wg unikalnego przepisu jego nieżyjącej już babci – mistrzyni kucharstwa. Tak, tak, a w szafie, za ubraniami kochana babusia schowała mapę wskazującą miejsce ukrycia skarbu oraz plany konstrukcyjne radzieckich łodzi podwodnych. Ściema!

19.08.2010. 06:46